Jestem Szukajacym. Szukam w zyciu nie-wiadomo-czego. Zadowolenia? Bycia potrzebna? Bliskosci? Szukam ludzi podobnych do siebie i znajduje innych Szukajacych. Zagubionych?
Milcze na blogu bo wszyscy oczekuja ode mnie pisania. Zaczelam sie wstydzic swoich mysli. A moze nie do konca chce pamietac co dzialo sie przez ostatanie dni. Nieuchronnie zbliza sie ten moment, w ktorym musze podjac decyzje czy zostac w Indiach troche dluzej, czy po prostu zebrac manatki i wrocic do domu. Decyzja jest z pozoru prosta ale pewnie dlatego, ze nie lubie ich podejmowac, z rozwazan "Gdzie sie jutro obudze?" dochodze do bardzo skomplikowanych pytan w stylu "Kim jestem?" hmmm:)
Ciekawe, ciekawe ale nie o tym chce pisac, i nie o tym, ze w piatek w nocy pojechalismy ze wspollokatorami na nocna kawe i nie o tym, ze w sobote spotkalam sie z Marina na plotki a potem pojechalismy z Francisem i Pasza do paku rozrywki, gdzie roznioslam w pyl chlopakow na wyscigach samochodowych, i tez nie o tym, ze w sobote wieczorem pierwszy raz w zyciu jadalam paleczami koreanski posilek.
Chce pisac o tym, ze jestem popiprzona, ze nie umiem stanac w Prawdzie, ze nie wiem czego chce w zyciu. Ze tak latwo mnie zranic a jeszcze szybciej o tym zapominam. Ze moj system wartosci to kalejdoskop. Nie chce siebie karac ale nie jestem swieta. Na pewno to czego potrzebuje to rodzina. Moim najwiekszym marzeniem jest wciaz bialy domek z bialym plotkiem. Czasami boje sie, ze wlasnie dlatego, ze tak bardzo tego chce nigdy nie bedzie mi dane. Moje serce jest takie prrr szalone!!!
Hyderabad
Wycieczka do Hyderabad'u z Szefem. Wylatujemy w poniedzialek wieczorem - kierujemy sie na polnoc. To miasto jest zdecydowanie bardziej czyste i mniej zaludnione niz Chennai. Indyjska kolebka muzumanow - 30% miejscowych. Widac, slychac i czuc. Dla mnie to zapaszek calkiem arabski. Zaskakujaco duzy jest tez odsetek chrzescijan, bo az 8%. Podobno wielu ludzi z nizszych warstw aby uwolnic sie z systemu kastowego zmienia wyznanie. Oczywiscie dochodza tez do tego kwestie finansowe. "Nasz" Kosciol od wiekow wie jak zaskarbic sobie wyznawcow. Niestety niewiele zwiedzam - Szef ciaga ze spotkania na spotkanie ze wszystkimi omawiajac przy okazji moje problemy, z ktorych nieopatrznie mu sie wyspowiadalam przy butelce.
Znowu dostaje infekcji - system immunologiczny Europejczykow to najslabszy wojownik swiata a indyjskie zarazki wgryzaja sie w moje cialo kazdym mozliwym sposobem. Jedyna rada to dbac o siebie - pic duzo wody, spac i jesc. Ta ostatania wzielam sobie gleboko do serca i podczas tych paru tygodni przytylam 6 kilo ihihih. Ale w Indiach kanony piekna sa inne i na tutejsze warunki wciaz jestem wrecz wyglodzona.
Nie dajac sie chorobie w piatek i sobote radosnie na imprezie. Goraczka weekendowej nocy konczy sie nocna wyprawa do Pondicherry. W koncu mam czas na podjecie sensownej decyzji. I juz wiem ze:
- jestem drzewem i nie tak latwo jest sie przesadzic (razem z korzeniami jest to niemozliwe)
- nie wszystko zloto co sie swieci
- a milosc mojego zycia to mieszanka cech idealnych.
I juz wiem ze nie bez strachu kieruje stery swojej lodeczki na Dom. Ty jestes moim Domem Krzysiu. Byles odwazny i przyjechales do Indii by odnalezc moje szalone, glupie serce. I ono wciaz tam jest.
Bez zalu opuszczam Indie, to byla jedna z moich najbardziej fascynujacych przygod. Wiele sie tu nauczylam i chcialabym zapamietac na cale zycie, ze cierpienie jest potrzebne i wazne, bo pozwala sie rozwijac, jesli tylko potrafimy byc na tyle pokorni by przyjac lekcje. Nie trzeba sie tak przejmowac i szarpac ale wierzyc. Dawac ludziom cieplo by czuc sie z nimi bezpiecznie. Karma. Nie wiemy czy Bog istnieje ale ludzie dookola nas sa realni, my jestemy realni - to najlepsza wiara. Czlowiek. A swiat dookola nas choc nie rozpieszcza jest cudem "z rozwianymi marzenami" wiec nie bierzmy go tak bardzo serio.
Indie to magiczny kraj ale to Polska jest moim domem. Jak demokracja najgorszym z najlepszych. Ale tylko w mojej glowie...
Chcialabym podziekowac Mamie i Tacie nie tylko za to, ze po prostu jestem :) ale za to, ze nauczyli mnie odwagi, dali mi wiele mozliwosci i sa ze mnie dumni. Bez wszystkich naszych i waszych dobrych i zlych chwil nie byloby mnie tu. Agacie za bycie Najlepsza Siostra a z Szymonem za Najlepsze-Malzenstwo-Jakie-Znam. Malej za to, ze z kazdego miejsca na swiecie potrafi mnie sprowadzic na ziemie, zawsze jako Przyjaciolka. Krzysiowi za Dom.
Trzymajcie kciuki za kolejnego buziaczka, moze tym razem z Rosji...? :)))