bez oczekiwan i wyobrazen. Im mniej chcesz tym wiecej dostajesz.Podczas podrozy zdarzaja sie oczywiscie owi "jednorazowi przyjaciele" - ludzie, ktorym ufasz, ktorych znasz przez chwile a jednak sa bardzo blisko...i po chwili znikaja. Robert z Bialegostoku, odwiedzajacy przyjaciela na Sri Lance i Louis z Johanesburga opowiadajacy o swojej tozsamosci bialego Afrikanera. bardzo ciekawe.
Przyjezdzam na miejsce totalnie skonana i aiesec (dzieki Ci o Panie) odbiera mnie z lotniska.
Pierwsze wrazenia? Sauna, zapach indyjskich sklepow, tak popularnych w Polsce w latach ´90, tlok, brud, egzotyka. Czad masakra.
Podroz indyjska taksowka (nie mylic z riksza) przypominajaca nasza Warszawe jest lepsza niz wesole miasteczko. Ruch lewostronny, nie ma wyznaczonych pasow jezdni, gigantyczny ruch, wszyscy trabia, co chwile sytuacja koliyjna, choc wypadki zdarzaja sie ponoc rzadko. Jacys ludzie stoja na autobusie - za chwile usiada i tak beda podrozowac.
Oszolamiajace skrajnosci - bosy zebrak pod billboard´em reklamujacym najnowsze technologie.
Zapachy, halas, kolory. Inny swiat.
Pierwszego dnia padam skonana na lozko i spie caly dzien.Mieszkanie jest deliktnie mowiac skromne, jesli nie brak pod uwage brak mebli i sypiaca sie toalete. Dobrze, ze jest chociaz klimatyzacja. Nie przeszkadzaja mi nawet hydraulicy montujacy prysznic czyli 2 bosych Hindusow z zepsuta wiertarka hihi.
Wieczoem poznaje moje wspollokatorki 2 Serbki, kochane dziwczyny. Ze swoimi wysokimi obcasmi i "Cosmopolitanem" w walizce chyba slabo czuja sie w Indiach. Dostaly juz w dupe - 2 tygodnie bez wspomnianego prysznica. Okazuje sie, ze nie mam gdzie spac- problem rozwiaze sie na dniach a na razie zajmuje materac na podlodze, w nocy zzerana przez komary – z braku przescieradla (uzywam swoj sarong). Upiorny upal.
Wieczorem pogadanka z Hindusem na temat ich “zycia rodzinnego” – historie o dwudziestokilkulatkach uziemianych przez rodzicow za przyjscie do domu po 23. Wiekszosc (ok. 90%) malzenstw w tym regionie jest aranzowanych, poslubiasz prawie obca ci osobe, milosc przychodzi pozniej a rozwody zdarzaja sie bardzo rzadko.
Zle spie i budze sie po 12 w poludnie, w domu jest przeciez 9 rano. Czekam na aiesec’owcow by zabrali mnie na swoje spotkanie i pomogli mi w wymiane pieniedzy i kupnie telefonu. Hmm czy sie doczekam?
Bardzo chcialabym juz wyjsc z domu – wczoraj wypiscilam sie na maly spacer ( I gdzie trafilam…? oczywiscie na katolicka msze w lokalnym jezyku tamil) ale wciaz czuje sie jak dziecko lizace cukierek przez folie. ZDJECIE: lotnisko madras