8/09/2007

Czuje...


sie troche zmeczona Indiami. Jak to zazwyczaj bywa po dwoch tygodniach w podrozy czy na wakacjach - ma sie ochote wrocic do Domu. Inna sprawa, ze ja sie slizgam po krzywej akulturacji Hofstede (krzywa obrazujaca etapy szoku kulturowego: od euforii, przez negacje, asymilacje lub odrzucenie do ew. reasymilacji po powrocie). Jak szybko sie aklimatyzuje tak szybko neguje i po chwili znow wracam do etapu eforii. Niedlugo znow zaswieci slonce.
A doslownie to dzis byl pierwszy sloneczny dzien od mojego przyjazdu i nawet palmy wydawaly sie usmiechac na zielono:)
Powoli tez oswajam sie z praca. Podstwowa dzialalnoscia Madras Development Society (MDS http://www.mdsindia.net/ ), nongosa w ktorym odbywam swoja praktyke w Indiach w ramach organizacji aiesec http://www.aiesec.net/ , jest comiesieczna publikacja magazynu poswieconego tlumaczeniu systemu prawnego z angielskiego na lokalny Tamil. Ma to duzy sens w spolecznosci w ktorej okolo 50% ludzi angielskiego nie zna, pomimo iz jest to oficjalny jezyk Indii i wszelkie akty prawne wydawane sa wlasnie w tym jezyku. Naklad miesiecznika to okolo 2500 szt., jest on skierowany wylacznie do mieszkancow naszego stanu, Tamil Nadu - 62 miliony ludzi!!! dzisiaj zajmowalam sie przygotowaniami do kolportazu pisma a przy okazji dzieki gadulstwu wspolpracownikow moge sie duzo dowiedziec o lokalnych zwyczajach i kulturze.
Na marginesie, fascynuje mnie, ze mam do czynienia z cywilizacja, ktora przetrwala ladnych pare tysiecy lat a ktorej czlonkowie sa tak uroczo nieokrzesani. To normalne, ze Hindus po dobrym posilku bedzie glosno czkal i popierdywal niczym bobr z zimna nad rzeka.
Dzisiaj Sasi, o ktorej juz wspominalam, zona i matka slicznego dwulatka, lat 25 (gdybym byla na jej miejscu mialabym rocznego szkraba aaaaaaa!) opowiadala o swoim slubie. oczywiscie malzenstwo bylo aranzowane. A propos - jak zauwazylam Pan Kumar w wolnych chwilach przeszukuje portale internetowe typu sympatia.pl. Poczatkowo myslalam, ze to jakas obsesja zbreznego starca - okazalo sie, ze szuka zony dla swojego 30-letniego synka. Jako ze Pan Kumar pochodzi z kasty braminiow (top-kasta:) dziewczyna musi byc braminka co oznacza wegaetarianka, musi byc wyksztalcona i ladna a poza tym musza sie zgodzic horoskopy przyszlej pary mlodej. Dziewczyna musi zgodzic sie tez na opieke i uslugiwanie (doslownie z ang: serving) Panu Kumrowi i jego zonie czyli swoim przyszlym tesciom. Ja naprawde nie wierze, ze poszukiwania pana Kumara maja jakikolwiek sens buahahah
Wracajac do obrzedu slubu. Kobiety ubieraja sie w specjalne 8-metrowe sari. Na codzien prawie wszystkie chodza w sari, dlugosci 5 metrow. Mezczyzna tez naklada swojej wybrance pierscionek ale na palec u nogi! Oprocz tego ona dostaje jeszcze naszyjnik majacy sybolizowal wezel malzenski. Wiekszosc bedzie tez znaczyc skore glowy przy przedzialku na czerwono. On oczywiscie nie nosi zadnych sladow zobowiazan malzenskich. Gdybym miala podac powod dla ktorego nie chcialabym urodzic sie w Indiach od razu przychodzi mi do glowy: bo jestem kobieta.
Obowiazki plci pieknej:
1. byc ladna czyli np. barwic twarz na zolto, nosic 5 metrowe sari w upale itd.
2. pracowac
3. poslubic obcego faceta
4. po slubie mieszkac z jego rodzicami
5. zazwyczaj urwac kontakt z przyjaciolmi (zdarzaja sie przymusowe zmiany numerow telefonicznych)
6. urodzic syna
7. byc posluszna mezowi bo inaczej moze zdarzyc sie "wypadek" np. smiertelne poparzenie przy gotowaniu
8. gotowac
9. sluzyc mezowi
Jak to dzis ujal Pan Rama: "Mezczyzna siedzi sobie jak krol a kobieta robi reszte"
Tak, tak kobiety rzekomo tu tez sa szyjami. Nie chcialabym byc zadna czescia takiego ukladu. Po powrocie do Europy powaznie rozwazam pielgrzymke do grobu Christine de Pisan patrz: http://pl.wikipedia.org/wiki/Christine_de_Pisan:)
ZDJECIE: piesi