
Wolnosc pana Kumara (Kowalskiego) niekoniecznie konczy sie tam gdzie zaczyna sie Pana Ramy (Nowaka). Krowa ma prawo stac na ulicy i nikt jej nie przegoni, nie tylko dlatego, ze jest swieta (bo pracuje) ale przede wszystkim dlatego, ze jest wolna. To dotyczy wszystkich stworzen boskich w Indich:) Szaleniec bedzie tanczyl na drodze i mimo ze polowa kierowcow jeszcze bardziej spozni sie przez niego do pracy to policja nie sciagnie go z drogi. Na razie szukam odpowiedzi na pytanie dlaczego tak sie dzieje i jak ta wolnosc na sie do np. aranzowanych malzenstw, o ktorych tyle pisze - bo to NAPRAWDE fascynujace hihi.
Wlasnie to sprawia, ze tak bardzo lubie nawet nie podrozowac a przebywac za granica przez pewnien czas. Mozna poznac odpowiedzi na te wszyskie pytania dlaczego. Oczywiscie podziwiam ludzi, ktorzy biora plecak i przez pare miesiecy sa w drodze, tutaj jest takich wielu, szczegolnie z Zachodu. Jak wole jednak poudawac, ze jestem jedna z nich i poczuc to miejsce na wlasnej skorze. Oczywiscie tylko poudawac bo wlasnie moj kolor skory, tak jak juz pisalam, jest bardzo oczywisty. Ma to swoje dobre strony (automatycznie ludzie traktuja cie jak kogos z wyzyn spolecznych) ale nie pozwala zgubic sie w tlumie i byc anonimowym. No i jeszcze jedna wielka wada choc az wstyd wspominac. Po pierwsze dlatego, ze pochodze z bardzo liberalnych stron swiata i moze tez dlatego, ze bardzo rozpowrzechniona jest tu pornografia internetowa, wielu niewyksztalconych mezczyzn postrzega biale kobiety jako delikatnie mowiac rozwiazle. Hinduski okutane w sari sa natomiast uosobieniem wszelkich cnot. Spojrzenia na ulicy, ktore kiedys wydawaly mi sie sympatyczne teraz najczesciej budza odraze, wstyd i gniew. Staram sie nie trzymac w sobie urazy i byc wyrozumiala ale czasami przychodzi mi do glowy malo milosierna mysl "co sie k***a gapisz". hihi
Wielu ludzi postrzega Indie glownie jako kraj rozwijajacy sie w niesamowitym tepie, tygrysa. Czesto zapomina sie jak wiele problemow stoi jeszcze przed tym spoleczenstwem na drodze do swiata...cywilizacji? Wiem, ze moja arogancja przekracza w tym momencie wszelkie granice ale kiedy widze ludzi ,ktorzy spia przez kilka dni na ulicy czekajac na miejsce w szpitalu noz sie w kieszeni otwiera. Nie sa to moze umierajacy, tacy sa przymowani bez "kolejki" ale trzeba ich zobaczyc by to zrozumiec... 50% ludzi w Indiach zyje na granicy lub ponizej poziomu ubostwa, wiekszosc jz nich jest analfabetami, nie maja dostepu do czystej wody bo nie ma tu czegos takiego jak system dystrybucji i kanalizacji a wszelka woda to filtrowana deszczowka, nawet w tych hotelach w ktorych pije swoje kawy. Infrastruktura lezy, dysproporcje rosna, zarzadzanie czasem jest zadne, niektore korporacje juz przenosza sie do tanszych i bardziej zacofanych czesci swiata, no i zarzadzaj panstwem, ktore jest podzielone na kilkadzieisat stanow z ogromna populacja i w ktorym ludzie uzywaja 340 jezykow(!) Organizacje charytatywne daja rybe nie wedke, system edukacji jest w powijakach. A i tak spotykam ludzi, ktorzy mowia mi: Musialabys widziec ten kraj 10 lat temu. I ja to wszystko doskonale rozumiem, pewnie dlatego, ze takze pochodze z rozwijajacej sie demokracji kapitalistycznej hihi no i tez w koncu to ja - Pani Magister Stosunkow Miedzynarodowych. I tylko kiedy widze slumsy mam ochote krzyczec DlCZEGO NIKT NIC Z TYM NIE ZROBI???!!!! Kaska mnie uspokaja i mowi, ze ci ludzie na swoj sposob sa szczesliwi, i to prawda, ja tez widze naprawde usmiechniete dzieci bawiace sie w kaluzy, tyle tylko, ze wiem, ze oni nie maja pewnej swiadomosci. Dzieci samego Pana Boga.
Przez osiem godzin w pracy organizuje konferencje, ktora, mam wielka nadzieje, ze tak sie dzieje, choc w najmniejszym stopniu przyczyni sie do zmiany. Staram sie nie myslec, ze to tylko wysilki podejmowane przez bogatych by poprawic sobie samopoczucie, podniesc swoj prestiz i zarobic troche kasy. Moze wlasnie to jest moje przeznaczenie, wierzyc, ze mozna uczynic ten swiat lepszym chocby dla jedej osoby? Nie wiem czy Indie to najlepsze miejsce by konfrontowac moje mlodziencze idealy z brutalna rzeczywistoscia ale czuje, ze chcialabym tu zostac jeszcze na jakis czas, ze mam tu cos do zrobienia. To uczucie pochodzace wprost z "Alchemika". Mam nadzieje, ze znaki nie prowadza mnie w slepe uliczki i staram sie nie bac. W Indiach a moze w moim przypadku po prostu za granica latwiej jest uwierzyc, ze szklanka jest do polowy pelna. Czuje sie wolna w Indiach, jestem szczesliwa...
ps. i bez watpienia na gorce krzywej akulturacji Hofstede'go hihi
Wlasnie to sprawia, ze tak bardzo lubie nawet nie podrozowac a przebywac za granica przez pewnien czas. Mozna poznac odpowiedzi na te wszyskie pytania dlaczego. Oczywiscie podziwiam ludzi, ktorzy biora plecak i przez pare miesiecy sa w drodze, tutaj jest takich wielu, szczegolnie z Zachodu. Jak wole jednak poudawac, ze jestem jedna z nich i poczuc to miejsce na wlasnej skorze. Oczywiscie tylko poudawac bo wlasnie moj kolor skory, tak jak juz pisalam, jest bardzo oczywisty. Ma to swoje dobre strony (automatycznie ludzie traktuja cie jak kogos z wyzyn spolecznych) ale nie pozwala zgubic sie w tlumie i byc anonimowym. No i jeszcze jedna wielka wada choc az wstyd wspominac. Po pierwsze dlatego, ze pochodze z bardzo liberalnych stron swiata i moze tez dlatego, ze bardzo rozpowrzechniona jest tu pornografia internetowa, wielu niewyksztalconych mezczyzn postrzega biale kobiety jako delikatnie mowiac rozwiazle. Hinduski okutane w sari sa natomiast uosobieniem wszelkich cnot. Spojrzenia na ulicy, ktore kiedys wydawaly mi sie sympatyczne teraz najczesciej budza odraze, wstyd i gniew. Staram sie nie trzymac w sobie urazy i byc wyrozumiala ale czasami przychodzi mi do glowy malo milosierna mysl "co sie k***a gapisz". hihi
Wielu ludzi postrzega Indie glownie jako kraj rozwijajacy sie w niesamowitym tepie, tygrysa. Czesto zapomina sie jak wiele problemow stoi jeszcze przed tym spoleczenstwem na drodze do swiata...cywilizacji? Wiem, ze moja arogancja przekracza w tym momencie wszelkie granice ale kiedy widze ludzi ,ktorzy spia przez kilka dni na ulicy czekajac na miejsce w szpitalu noz sie w kieszeni otwiera. Nie sa to moze umierajacy, tacy sa przymowani bez "kolejki" ale trzeba ich zobaczyc by to zrozumiec... 50% ludzi w Indiach zyje na granicy lub ponizej poziomu ubostwa, wiekszosc jz nich jest analfabetami, nie maja dostepu do czystej wody bo nie ma tu czegos takiego jak system dystrybucji i kanalizacji a wszelka woda to filtrowana deszczowka, nawet w tych hotelach w ktorych pije swoje kawy. Infrastruktura lezy, dysproporcje rosna, zarzadzanie czasem jest zadne, niektore korporacje juz przenosza sie do tanszych i bardziej zacofanych czesci swiata, no i zarzadzaj panstwem, ktore jest podzielone na kilkadzieisat stanow z ogromna populacja i w ktorym ludzie uzywaja 340 jezykow(!) Organizacje charytatywne daja rybe nie wedke, system edukacji jest w powijakach. A i tak spotykam ludzi, ktorzy mowia mi: Musialabys widziec ten kraj 10 lat temu. I ja to wszystko doskonale rozumiem, pewnie dlatego, ze takze pochodze z rozwijajacej sie demokracji kapitalistycznej hihi no i tez w koncu to ja - Pani Magister Stosunkow Miedzynarodowych. I tylko kiedy widze slumsy mam ochote krzyczec DlCZEGO NIKT NIC Z TYM NIE ZROBI???!!!! Kaska mnie uspokaja i mowi, ze ci ludzie na swoj sposob sa szczesliwi, i to prawda, ja tez widze naprawde usmiechniete dzieci bawiace sie w kaluzy, tyle tylko, ze wiem, ze oni nie maja pewnej swiadomosci. Dzieci samego Pana Boga.
Przez osiem godzin w pracy organizuje konferencje, ktora, mam wielka nadzieje, ze tak sie dzieje, choc w najmniejszym stopniu przyczyni sie do zmiany. Staram sie nie myslec, ze to tylko wysilki podejmowane przez bogatych by poprawic sobie samopoczucie, podniesc swoj prestiz i zarobic troche kasy. Moze wlasnie to jest moje przeznaczenie, wierzyc, ze mozna uczynic ten swiat lepszym chocby dla jedej osoby? Nie wiem czy Indie to najlepsze miejsce by konfrontowac moje mlodziencze idealy z brutalna rzeczywistoscia ale czuje, ze chcialabym tu zostac jeszcze na jakis czas, ze mam tu cos do zrobienia. To uczucie pochodzace wprost z "Alchemika". Mam nadzieje, ze znaki nie prowadza mnie w slepe uliczki i staram sie nie bac. W Indiach a moze w moim przypadku po prostu za granica latwiej jest uwierzyc, ze szklanka jest do polowy pelna. Czuje sie wolna w Indiach, jestem szczesliwa...
ps. i bez watpienia na gorce krzywej akulturacji Hofstede'go hihi
ZDJECIE: pasterz na plazy