8/16/2007

czas uciekinier


jejku jejku jutro minie 3 tygodnie od kiedy opuscilam Polonke. Niesamowite jak czas ucieka, z roku na rok coraj szybciej gdzies mnie gna a z drugiej strony przeciez tyle sie wydarzylo...

Poniedzialek... nie lubie poniedzialkow, trzeba isc do pracy:( Wieczorem wybieramy sie na Pondi Baazar, ktory nie jest bazarem w naszym tego slowa rozumieniu ale ulica ciagnacych sie sklepow. Kupisz tam szwarc, mydlo i powidlo ale my zdecydowalismy sie na:
- kilka sztuk bizuterii, jesli za taka mozna uwazac rzecz, ktora kosztuje mniej niz 2 zl.
- 2 miednice w slicznym koloze lila roz
- pare klapek ale oba pasujace na prawa noge.
Chyba nie byly to najlepsze zakupy w naszym zyciu ale na pewno najtansze i swietnie sie przy tym bawilismy. Jedno z powiedzonek domowych kiedy chcemy zaprosic kogos do pokoju to bazarowe"come to my shop".

Wtorek
Niemila przygoda:( Dwie Polka i jedna Finka postanawiaja oddac sie ulubionej rozrywce krajow swego pochodzenia czyli idziemy po wodke. Niestety 10 wieczorem pod monopolowym to nie miejsce w ktorych pojawiaja sie grzeczne dziwczynki, w ogole dziewczynki, bo kobietom w ogole mowi sie zdecydowane nie. Ja oczywiscie od razu robie sie agresywna szczegolnie gdy jeden podpity hindus probuje macac Kaske po tylku. wrrr wrrr wrrr Wracamy do domu i jakis koles nas sledzi!!! jezus maria nie wiedzialam nawet ze moj angielski obejmuje takie zlozone i wyrafinowane przeklenstwa ale efekt jest taki, ze natret ucieka jak poparzony. Ich lamany angielski zdecydowanie obejmuje slowo "policja". Wsciekle wracamy do domu ale to jeszcze nie koniec niemilych przygod. Dostajemy telefon z policji, ze Pasza z Rosji siedzi na komisariacie za jezdzenie motorem po miescie bez papierow. Wysylamy znajomego z papierami i po godzinie Pasza wraca do domu. Ufff musimy sie wspierac i uwazac na siebie. Ostatnia rzecza na jaka mam ochote to spedzic pare lat w indyjskim wiezieniu bo jakis glupek podrzuci mi kilo heroiny do torby bu. Wieczor konczy sie smetnie...

Sroda Indyjski Dzien Niepodleglosci
Bardzo urocze sa takie miniwakacje w srodku tygodnia. Rano wybieram sie na kawe z Marina z Serbii do hotelu Park Sheraton mmmm co za luksus. Jak czlowiek pobedzie sobie troszke w Indiach a potem trafi do takiego ekskluzywnego miesjca to nie sposob oprzec sie pokusie bycia obrzydliwie bogatym bez wzgledu na wszystko ihihih Marina jest typem dziewczyny ktora takie mysli ma niezaleznie od miesjca w ktorym sie znajduje ale poza tym to dobra dziewczyna. Babskie plotki pol dnia:)
Potem jeszcze obiadek za 2 zlote (wyobrazcie sobie te jakosc! hihihi) i leniwe popoludnie w domku. Oszczedzam sily bo w tym tygodniu czeka nas weekend w podrozy...

Zauwazam coraz wiecej "brytyjskich" rzeczy. Oczywisty jest ruch lewostronny choc nie dla wszystkich jest to jasne. Pierwsza moja podoz taksowka z lotniska z Hindusem to mniej wiecej taki dialog:
- nooo i przeciez...zapomnialam, ze tak jak w Anglii, macie ruch lewostronny (ja)
- to w anglii maja ruch lewostronny?! (hindus)
buahahah
a poza tym sarkastyczne reklamy spoleczne, pelno wiktorianskich budynkow wygladajacych jak ulane z piasku, popoludniowa herbatke z ciasteczkami, system prawny i oczywiscie jezyk.
Jakby jednak nie patrzec - Indie to nie Anglia:)